Nareszcie choróbska odpuściły i dzieciaczki są w miarę zdrowe. Sporo się ciągnęło bo od końca listopada ale najważniejsze że się nie daliśmy i pokonaliśmy zmorę :)
Niestety zaliczyliśmy też wizytę na pogotowiu bo Staśko nie wiadomo z czego dostał strasznej pokrzywki i zaczął nam puchnąć :( Na szczęście sytuacja została opanowana i mały urwis już po godzinie na pogotowiu zaczął szaleć i dał nam do zrozumienia że jest już mu lepiej :)